Zdrowie

USA kontra Wielka Brytania: Spór o „wspomagane samobójstwo” po przyjęciu ustawy Kim Leadbeater

Waszyngton ostro krytykuje decyzję brytyjskiego parlamentu, nazywając ustawę o asystowanej śmierci „subsydiowanym przez państwo samobójstwem”. W odpowiedzi aktywiści przypominają, że w 12 stanach USA podobne prawo już funkcjonuje.

Londyn, 27 czerwca 2025 r. – Administracja Donalda Trumpa zdecydowanie potępiła decyzję brytyjskiej Izby Gmin, która w zeszłym tygodniu przyjęła ustawę zezwalającą na asystowane umieranie dla osób terminalnie chorych. W oficjalnym oświadczeniu amerykański Departament Stanu oskarżył Wielką Brytanię o „promowanie kapitulacji i śmierci”, podkreślając, że Stany Zjednoczone „potwierdzają świętość życia”.

Czytaj także: Każdy został dawcą organów – nowe prawo

„Zachód powinien stać po stronie życia”

W poście opublikowanym przez Biuro Demokracji, Praw Człowieka i Pracy Departamentu Stanu czytamy: „Zachodni świat powinien stać po stronie życia, witalności i nadziei, a nie kapitulacji i śmierci”. Amerykańska dyplomacja określiła ustawę autorstwa laburzystowskiej posłanki Kim Leadbeater jako „eufemistycznie nazwaną pomocą dla nieuleczalnie chorych”, w rzeczywistości będącą – zdaniem USA – „subsydiowanym przez państwo samobójstwem”.

Krytyka wywołała natychmiastową reakcję zwolenników ustawy. Jeden z brytyjskich aktywistów odpowiedział: „Czy wiedzą, że 12 stanów USA już legalizuje asystowane umieranie?”. Wśród nich są m.in. Oregon, Kalifornia, Nowy Jork i Vermont, gdzie od lat funkcjonują podobne przepisy.

Wąskie zwycięstwo w parlamencie

Ustawa, która przeszła trzecie czytanie zaledwie 23 głosami przewagi, ma umożliwić osobom z diagnozą śmiertelnej choroby i przewidywanym czasem życia krótszym niż sześć miesięcy ubieganie się o asystowaną śmierć. Decyzja musi zostać zaakceptowana przez dwóch lekarzy oraz specjalną komisję, w skład której wejdą m.in. pracownik socjalny, prawnik i psychiatra. Teraz projekt trafi do Izby Lordów, gdzie czeka go trudna batalia – część konserwatywnych parów zapowiedziała już sprzeciw.

Spór między USA a Wielką Brytanią wybuchł wkrótce po tym, jak premier Keir Starmer skrytykował swojego ministra zdrowia Wesa Streetinga za wątpliwości dotyczące finansowania nowego prawa. Starmer zapewnił, że rząd jest przygotowany na wdrożenie ustawy i dodał: „Moim zadaniem jest zapewnienie, by prawo było wykonalne we wszystkich aspektach”.

„To zwycięstwo dla tych, którzy potrzebują wyboru”

Kim Leadbeater, posłanka z okręgu Spen Valley i główna autorka ustawy, nazwała jej przyjęcie „rezultatem, na który czekało tak wielu ludzi”. „Gdy spędza się tyle czasu z osobami, które straciły bliskich w wyniku cierpienia, lub słucha się terminalnie chorych, domagających się prawa do wyboru – wtedy wiadomo, że to słuszna decyzja” – powiedziała.

Za ustawą głosowali zarówno premier Starmer, jak i były szef rządu Rishi Sunak. Przeciwko byli m.in. liderka torysów Kemi Badenoch, minister zdrowia Streeting i wicepremier Angela Rayner.

Drugi raz Waszyngton krytykuje Londyn

To już drugi raz w ostatnich miesiącach, gdy Departament Stanu otwarcie skrytykował politykę brytyjskiego rządu. Wcześniej amerykańska dyplomacja wyraziła „zaniepokojenie wolnością słowa w Wielkiej Brytanii” po skazaniu antyaborcyjnej aktywistki Livii Tossici-Bolt.

Tymczasem w samej Wielkiej Brytanii debata na temat asystowanego umierania wciąż dzieli społeczeństwo. Zwolennicy argumentują, że prawo do godnej śmierci to kwestia wolności osobistej, podczas gdy przeciwnicy – w tym wiele grup religijnych – uważają je za nieetyczne.

Czy Izba Lordów zatrzyma projekt? W nadchodzących tygodniach oczekuje się burzliwych dyskusji – nie tylko w Westminsterze, ale i w relacjach między Londynem a Waszyngtonem.