Wielka Brytania czy Mała Korea? Farage w USA, Anglicy w szoku
Nigel Farage, lider Reform UK, znów rozbił bank — tym razem nie w Westminsterze, lecz w Waszyngtonie, gdzie z pełną powagą porównał Wielką Brytanię do Korei Północnej. Brzmi absurdalnie? Nie bardziej niż fakt, że brytyjscy politycy z lewa i prawa z oburzeniem potępili jego wystąpienie, zamiast zadać sobie jedno proste pytanie: czy przypadkiem nie ma racji?
🧨 Wolność słowa na Wyspach? Tylko dla grzecznych
Farage przemawiał przed amerykańskim Kongresem, ostrzegając, że brytyjskie prawo — zwłaszcza ustawa o bezpieczeństwie online — zamienia kraj w cenzorski raj. Przytoczył przypadki: Graham Linehan, twórca serialu „Ojciec Teda”, zatrzymany na lotnisku za wpisy w internecie, oraz Lucy Connolly, skazana za rasistowski tweet. Niezależnie od treści — czy naprawdę chcemy, by policja decydowała, kto może żartować, a kto trafi za kratki?
🧒 Ustawa dla dzieci, władza dla urzędników
Online Safety Act, reklamowana jako tarcza dla najmłodszych, daje Ofcomowi uprawnienia rodem z dystopii: arbitralne decyzje, niejasne kryteria, cenzura pod przykrywką ochrony. Farage nie neguje potrzeby ochrony dzieci, ale ostrzega: „To nie jest już regulacja. To jest kontrola.”
Farage w Białym Domu, Starmer w panice
Po wystąpieniu Farage’a, Donald Trump zaprosił go do Gabinetu Owalnego. Zdjęcie z podpisem „Dobrze być z powrotem” wywołało furię w Londynie. Premier Keir Starmer oskarżył Farage’a o „oczernianie kraju” i „antybrytyjskie działania”. Cóż, jeśli mówienie prawdy o własnym rządzie jest zdradą, to może czas przemyśleć definicję patriotyzmu.
🧠 Naiwność czy wygoda?
Brytyjczycy, z ich herbatką o piątej i wiarą w BBC, zdają się nie zauważać, że ich wolności są stopniowo demontowane. W imię „bezpieczeństwa” oddają pole systemowi, który coraz bardziej przypomina reżim — nie z dnia na dzień, ale krok po kroku. A każdy reżim zaczyna się właśnie tak: od dobrych intencji, które kończą się milczeniem.
🗣️ Farage kontra reszta świata
Demokraci w Kongresie nazwali go „Putinowskim impostorem wolności słowa” i „sykofantem Trumpa”. Farage odpowiedział z uśmiechem: „Mówcie, co chcecie. To właśnie jest wolność słowa.” I tu trafił w sedno — bo w kraju, gdzie za tweet można trafić do celi, uśmiech staje się aktem odwagi.

