Rasizm

Definicja islamofobii może uciszyć irańskich demonstrantów w Wielkiej Brytanii – ostrzegają dyplomaci i opozycjoniści

Planowana przez rząd Partii Pracy oficjalna definicja islamofobii budzi coraz większe kontrowersje. Zdaniem byłych dyplomatów oraz irańskich działaczy opozycyjnych nowe wytyczne mogą niechcący ograniczyć swobodę krytykowania reżimu w Teheranie – a tym samym utrudnić organizowanie protestów przeciwko władzom Iranu na brytyjskiej ziemi.

Obawy byłego ambasadora: „Każda krytyka reżimu może zostać uznana za wrogość wobec islamu”

Sir John Jenkins, były ambasador Wielkiej Brytanii w Arabii Saudyjskiej, Iraku i Syrii, ostrzega, że definicja przygotowywana przez resort ds. społeczności lokalnych może w praktyce prowadzić do stygmatyzowania wszelkich wypowiedzi dotyczących islamu – nawet jeśli ich celem jest krytyka działań politycznych, a nie religii.

Według dyplomaty irański reżim „tak silnie otoczył się islamską symboliką”, że protesty przeciwko niemu automatycznie nabierają charakteru antyislamistycznego. To zaś mogłoby zostać błędnie uznane za przejaw islamofobii.

Jenkins podkreśla, że władze Iranu przedstawiają swoje działania jako religijnie uzasadnione, co utrudnia oddzielenie krytyki politycznej od religijnej. Jego zdaniem każda próba potępienia np. obowiązkowego noszenia hidżabu mogłaby zostać zakwalifikowana jako atak na „istotny element bycia muzułmaninem”.

Irańscy dysydenci: „To narzędzie, które może uciszyć wolne społeczeństwa”

Zastrzeżenia dyplomaty podzielają irańscy opozycjoniści mieszkający w Wielkiej Brytanii. Wielu z nich obawia się, że nowa definicja – choć ma chronić muzułmanów przed nienawiścią – może zostać wykorzystana przez islamistów do blokowania krytyki reżimu ajatollahów.

„Reżim w Teheranie nie ma nic wspólnego z islamem”

Shahin Gobadi z Narodowej Rady Oporu Iranu podkreśla, że władze Iranu są „największym wrogiem islamu”, a ich ofiarami padają przede wszystkim sami muzułmanie – zarówno sunnici, jak i szyici. Jego zdaniem jakiekolwiek ograniczenia w krytykowaniu reżimu byłyby „niewyobrażalne”.

„Islamistom łatwo będzie twierdzić, że są obrażani”

Mahyar Tousi, irański dysydent i twórca TousiTV, zauważa, że choć definicja brzmi rozsądnie „na papierze”, w praktyce może prowadzić do nadużyć. Jak twierdzi, radykalni islamiści często reagują oburzeniem na każdą krytykę doktryny religijnej, co może skutkować próbami uciszania debaty publicznej.

„Słowo, które miało chronić, stało się narzędziem cenzury”

Niyak Ghorbani, irański aktywista mieszkający w Anglii, uważa, że termin „islamofobia” – nawet w nowej formie – bywa wykorzystywany do tłumienia krytyki ideologii, a nie do ochrony ludzi przed nienawiścią. Jego zdaniem wolne społeczeństwa muszą mieć możliwość otwartego sprzeciwu wobec ekstremizmu.

„Wiem, jak wygląda życie pod rządami islamistów”

Lily Moo, kolejna irańska działaczka, przypomina, że uciekła z kraju właśnie przed radykalnym islamistycznym reżimem. Dlatego – jak mówi – jest „oburzona”, że brytyjski rząd może wprowadzić przepisy, które utrudnią krytykę islamu jako ideologii politycznej.

Rząd: „To nie cenzura, lecz ochrona przed nienawiścią”

Ministerstwo ds. Mieszkalnictwa, Społeczności i Samorządu Lokalnego stanowczo odrzuca zarzuty, jakoby definicja miała ograniczać wolność słowa. Przedstawiciele resortu podkreślają, że:

  • nie będzie zakazu krytykowania religii,
  • definicja ma dotyczyć wyłącznie wrogości wobec muzułmanów jako ludzi,
  • wolność wypowiedzi pozostaje nienaruszona.

Rząd zapewnia również, że Wielka Brytania nadal potępia represje wobec pokojowych demonstrantów w Iranie i domaga się poszanowania praw człowieka.

Debata trwa: wolność słowa kontra walka z nienawiścią

Choć definicja ma zostać opublikowana wkrótce, już teraz wywołuje poważne spory. Krytycy obawiają się, że nieprecyzyjne sformułowania mogą prowadzić do niezamierzonych konsekwencji – w tym do ograniczenia prawa do protestu i krytyki politycznej.

Zwolennicy podkreślają natomiast, że rosnąca wrogość wobec muzułmanów wymaga jasnych narzędzi prawnych i społecznych.

Jedno jest pewne: dyskusja o granicach wolności słowa i ochrony przed nienawiścią będzie w Wielkiej Brytanii trwała jeszcze długo.